JavaRush /Blog Java /Random-PL /Od książąt do brudu i z powrotem
Artem Fedorushchenko
Poziom 32
Торонто

Od książąt do brudu i z powrotem

Opublikowano w grupie Random-PL
Cześć wszystkim. Teraz moja kolej, aby podzielić się historią mojego sukcesu. Pamiętam, że kiedy sam byłem na początkowych poziomach, zawsze uwielbiałem czytać historie innych ludzi, co mnie naprawdę motywowało. Każda opublikowana historia sukcesu była jak świętowanie. Dlatego niezależnie od tego, jak bardzo byłem leniwy, postanowiłem utrwalić moje doświadczenie, mając nadzieję, że naprawdę komuś pomoże. Historia będzie trochę dramatyczna, ale wydaje mi się, że to tylko uczyni ją bardziej interesującą. Od książąt do brudu i z powrotem - 1Zastanawiając się nad tekstem tej historii, zwątpiłam, czy konieczne jest opowiedzenie całego kontekstu sytuacji, i stwierdziłam, że bez tego opowieść byłaby niepełna. Moja przygoda z programowaniem rozpoczęła się w 2014 roku. Właśnie skończyłam szkołę w niesławnym już Ługańsku i nadal nie rozumiałam (i naprawdę nie chciałam rozumieć), co chciałam robić w tym życiu. Wojna mi w tym pomogła. Ponieważ w tym roku odmówiono przeprowadzenia ZNO (analogicznie do Jednolitego Egzaminu Państwowego), musiałem jechać do Charkowa, aby zdać właśnie to ZNO. Tak się złożyło, że podczas mojego pobytu w moim mieście rozpoczęły się działania wojenne, a ja tam nie wróciłem, ale postanowiłem osiedlić się na jakiś czas w dawnej stolicy. Mieszkaliśmy u znajomej mojej mamy, która szczęśliwym zbiegiem okoliczności była kierownikiem Katedry Cybernetyki Ekonomicznej. Zaproponowała, że ​​zapisze mnie na ten kierunek poprzez kontakty i naprawdę zacząłem się do tego przygotowywać. Niewiele rozumiałem, co to jest i co to znaczy, ale pieniądze w tym zawodzie obiecywały dobre pieniądze (tak mi się wtedy wydawało) i wszystko mi odpowiadało, a już nie mogłem się doczekać studiowania ekonomii. Jednak życie szybko postawiło mnie na swoim miejscu. Pomimo znajomości i bardzo dobrych ocen z egzaminów nie udało mi się przeforsować budżetu. Miejsc było tylko 10, a ja, co było najbardziej obraźliwe, uplasowałem się na jedenastym miejscu. Jak się później okazało, zostałam wyrzucona przez beneficjentów. Otrzymawszy taki cios poniżej pasa (a tak naprawdę już o nic się nie martwiłem, bo myślałem, że wszystko zostało już na 100 procent przesądzone), zacząłem przeglądać dostępne mi opcje w poszukiwaniu wskazówek, gdzie mógłbym się dostać edukację budżetową, ponieważ moi rodzice mieli kontrakt i nie mogli mi jej zapewnić. I tak trafiłem na Wydział Informatyki, gdzie mój ojciec naprawdę namawiał mnie, żebym złożył podanie. Pojechałem tam bez żadnych problemów z ograniczonym budżetem i zdecydowałem się tam zostać. I tak rozpoczął się rok szkolny. Byłem pełen zapału i gotowy do nauki zawodu programisty. Wcześniej nie miałem absolutnie żadnego doświadczenia w tej dziedzinie (na lekcjach informatyki w szkole uczono nas tylko pracy w Excelu i Wordzie), ale uznałem to za drobnostkę - na uniwersytecie wszystkiego cię nauczą, dlatego idę Tam. Bardzo szybko zapewnili mi zimny prysznic. Doszedłem do pierwszych zajęć z algorytmizacji i programowania, z których kompletnie nic nie rozumiałem. I na drugiej parze też. I na trzecim. Gorączkowo próbowałam coś zrozumieć, nadrobić zaległości w programie, ale dla mnie nawet zwykłe cout<< było jakąś magią. W połowie semestru poddałem się. Nie zrozumiałem zupełnie nic, na każdą pracę praktyczną dostawałem tylko 2, przez cały semestr nie odrobiłem ani jednej pracy laboratoryjnej. W rezultacie egzamin z tego przedmiotu został mi zamknięty przez dziekana (świętego człowieka). Z każdym dniem coraz mocniej pojawiała się w mojej głowie myśl, że nie urodziłem się do tego rzemiosła, że ​​to wszystko była jedna wielka pomyłka. Przez cały rok te myśli brały górę, aż w końcu po prostu zrezygnowałam z uczelni. Trafiłam na pracę w cateringu, gdzie poszłam do pracy z nadzieją, że miniony rok zapomnę jak zły sen. W ten sposób po raz pierwszy rzuciłem programowanie. Pracowałem w kawiarni przez sześć miesięcy, po drodze próbowałem zrozumieć siebie i swoje pragnienia, ale nic nie przychodziło mi do głowy. W rezultacie podjąłem silną decyzję o powrocie do Ługańska, gdzie chciałem zacząć wszystko od nowa, ale w innym rejonie. Patrząc w przyszłość, mogę powiedzieć, że była to najgorsza decyzja w moim życiu, ale niezależnie od tego, jak zabawnie to zabrzmi, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjąłem. Ledwo powiedziane, a już zrobione, a teraz jestem już w swoim rodzinnym mieście. Euforia w moim rodzinnym domu minęła bardzo szybko. Miasto było praktycznie martwe. Nie była to wcześniej jakaś wielka metropolia, ale teraz widziałem tylko jej wyblakły cień. Smutek bardzo szybko przerodził się w wściekłość, gdy zdałem sobie sprawę, co zrobiłem. Nie było w tym żadnych przekonań politycznych (ja ich wtedy nie miałem), była tylko tęsknota za czasami minionymi. Naprawdę źle się czułam – początkowo emocjonalnie, z czasem zaczęło to wywierać na mnie presję fizyczną. Zacząłem gorączkowo przeglądać wszystkie możliwe opcje zawodów, które teoretycznie mógłbym wykonywać. Za główny kierunek uważałam filologię - z angielskim w szkole zawsze było dobrze i chciałam się rozwijać w tym kierunku. Kiedy już prawie zdecydowałem się na rozpoczęcie studiów na tym kierunku na miejscowym uniwersytecie, zainterweniował mój ojciec. Szczerze chciał, żebym wrócił do informatyki, a ja naprawdę nie chciałem go znowu denerwować (bardzo ciężko przyjął moje wydalenie z Charkowa), więc się poddałem. Wróciłem więc po raz pierwszy do programowania. Pamiętając moje negatywne doświadczenia, postanowiłam jakoś przygotować się do roku szkolnego, nauczyć się chociaż podstaw, żeby nie wyjść znowu na kretyna. Spędziłem dużo czasu szukając różnych kursów na temat C++ w Internecie, ale nigdy nie znalazłem niczego odpowiedniego. A potem, zupełnie przez przypadek, trafiłem do tego projektu. Nie wiem jak jest teraz, ale wtedy pierwsze 10 lekcji było darmowe, z czego skorzystałam. I zostałem wciągnięty. Postrzegałem to nie tyle jako okazję do nadrobienia zaległości w nowym roku akademickim, ale jako okazję do opuszczenia Ługańska. Miałem obsesję na punkcie tego pomysłu, myślałem o nim każdego dnia, w każdej godzinie i każdej minucie. Zamieniłem swoją wściekłość i nienawiść do otoczenia w silną motywację, która ostatecznie mnie zniszczyła. Ale o tym później. Szybko ukończyłem pierwsze 10 lekcji, po czym wykupiłem abonament na rok (jeszcze wtedy mieli) i zacząłem aktywnie się uczyć. Przeszedłem poziomy w JavaRush, próbowałem przeczytać Habr, pobrałem wszelkiego rodzaju kursy innych firm (na JSP, JFX, Hibernate i tak dalej). Dosłownie cały mój czas spędzałem na nauce. Nie chodziłam na spacery, praktycznie nie komunikowałam się z przyjaciółmi. Gdy tylko próbowałem zrobić sobie małą przerwę, od razu ogarnęły mnie myśli, że mógłbym teraz pożytecznie spędzić ten czas, a zamiast tego robię jakieś gówno. Te myśli po prostu nie pozwoliły mi na jakąkolwiek przerwę w programowaniu i stopniowo zacząłem się wypalać. W sumie spędziłem półtora roku na nauce języka Java. W ciągu tego półtora roku były moje 2 urodziny, i za każdym razem dosłownie ZMUSIAŁEM się do odpoczynku (za drugim razem się nie udało). Każdego dnia budziłam się przypominając sobie, co zrobiłam wczoraj, wiedziałam, że dzisiaj zrobię to samo i rozumiałam, że to samo czeka mnie jutro. Ta rutyna mnie zabijała, ale motywacja dała mi siłę do dalszego działania. Po drodze przeczytałem tutaj historie sukcesu, które również utrzymały mnie na powierzchni. Przeczytałem i zrozumiałem, że ci ludzie mogą to zrobić, co oznacza, że ​​​​ja też mogę to zrobić. Była tylko jedna różnica – wszystkie te osoby mogły pójść na rozmowy kwalifikacyjne, sprawdzić swoją wiedzę i zobaczyć jakiś ostateczny cel swoich wysiłków. Nie miałem takiej możliwości. W Ługańsku nie było ani jednej firmy informatycznej. Rozumiałem, że pewnego dnia te wysiłki się opłacią, ale było to bardzo niejasne, nie było żadnych pośrednich punktów kontrolnych. W okolicy nie było żadnych wolnych miejsc pracy, żadnych kursów i szkoleń, nic. A wiara w tę świetlaną przyszłość stopniowo zanikała. Doszedłem do poziomu 30 w JavaRush, miałem już pewną wiedzę na temat niezbędnych frameworków, odbyłem nawet staż, ale nie miałem już sił. W rezultacie po prostu się wypaliłem, dostałem pracę, która nie miała nic wspólnego z programowaniem (i informatyką w ogóle) i próbowałem o wszystkim zapomnieć. Rzuciłem więc programowanie po raz drugi. Najważniejsze jest to, że zawsze powinieneś odpoczywać, nawet jeśli jest to trudne. Minął kolejny rok. Wciąż pracowałam, szukając obszarów, w których mogłabym się rozwijać i zarabiać na życie. A potem w tym życiu wydarzyło się inne wydarzenie. Mimo że rzuciłem programowanie, kontynuowałem naukę na uniwersytecie, żeby nie denerwować rodziców. W maju 2018 roku odkryłem, że muszę wziąć udział w zajęciach z programowania WWW. Nigdy nie udało mi się znaleźć osoby, która napisałaby to za mnie, więc musiałam sama coś wymyślić. Uzbrojony w kursy PHP od GeekBrains (obrzydliwa platforma, nie polecam nikomu, tylko stracisz czas, a co gorsza, pieniądze), szybko złożyłem prosty CRUD. W tym czasie zrobiłem już radykalną przerwę w programowaniu i coraz częściej pojawiały się we mnie myśli o powrocie na studia. Jedyne, co mnie przestraszyło, to to, że udało mi się zapomnieć wiele z tego, czego się nauczyłem, a byłem zbyt leniwy, aby pamiętać wszystko. Zacząłem przyglądać się innym językom, takim jak JS, PHP. Zacząłem już przygotowywać dla siebie przybliżony plan treningowy, ale potem, niezależnie od tego, jak zabawne to było, wydarzył się kolejny incydent. Na mojej uczelni był kiedyś facet, który bardzo dobrze znał C# i był nawet zwycięzcą jakiejś międzynarodowej olimpiady. Ten facet kiedyś poszedł do pracy w Petersburgu, gdzie dostał dobrą pracę. A potem mówi naszemu kuratorowi, że potrzebują juniorów. Kurator przekazuje to nam, co oczywiście mnie interesuje. Bardzo się zdenerwowałem, gdy dowiedziałem się, że ich projekt został napisany w języku C#. Już się poddałam, ale mimo to postanowiłam zapytać, czy mogłabym dostać u nich pracę w ciągu kilku miesięcy, jeśli sama nauczę się języka. Ku mojemu zaskoczeniu ten facet zaproponował, że zadzwoni na Skype, gdzie zadał różne pytania na tematy ogólne (algorytmy, wzorce itp.), po czym zgodził się uczyć mnie do wymaganego poziomu. Moja radość nie znała granic. W końcu miałem konkretny cel, do którego byłem gotowy dążyć, ale był jeszcze jeden zwrot akcji. Dosłownie dzień później ten facet oddzwonił do mnie i powiedział, że omawiał kwestię mojego szkolenia z dyrektorem, na co stwierdził, że Java i C# to takie same badziewie, po czym kazał mi od razu dać test zadanie. To był dla mnie szok. Przeczytałem to zadanie i zdałem sobie sprawę, że nic nie rozumiem. Było już za późno na odwrót i lepiej nie marnować takich szans (szczególnie na moim stanowisku), więc zacząłem gorączkowo uczyć się podstaw .NET Framework i wszystkich innych frameworków, które były potrzebne do tego zadania. W ciągu zaledwie miesiąca przypomniałem sobie wszystko, co mogłem o Javie, przetłumaczyłem ją na C# i ukończyłem naukę wszystkiego innego. Pomógł mi w tym zasób ITVDN (jeśli go potrzebujesz, wyszukaj w Google). Od razu wyjaśniam, że Java nie jest tam uważana za tak dobrą jak tutaj, więc nie warto tam jechać – cokolwiek by nie powiedzieć, Rush nie ma jeszcze godnych konkurentów w tej dziedzinie. Jeśli jednak potrzebujesz przestudiować technologie Microsoft, nie znajdziesz lepszego źródła informacji niż ITVDN. Większość zajęć prowadzi tam Aleksander Szewczuk – świetny fachowiec zarówno pod względem rozwojowym, jak i dydaktycznym. Nie jadłam i nie spałam przez miesiąc i opłaciło się – zostałam zatrudniona do pracy zdalnej nad projektem. Moje wysiłki w końcu się opłaciły. Wynagrodzenie oczywiście nie było super (daleko od super), ale byłem wdzięczny po prostu za doświadczenie, które tam zdobyłem. Wróciłem więc do programowania po raz drugi i jestem pewien, że ostatni. Teoretycznie taka historia powinna zakończyć się happy endem – wyjechałem z Ługańska do dużego miasta, w którym mieszkam i rozwijam się zawodowo. Niestety, tak się jeszcze nie stało. Teraz nadal pracuję w tej firmie. W tym roku kończę studia licencjackie, po których już planuję powrót do Charkowa (bardzo mi się podobało). Ale teraz mam 100% pewności, że mi się to uda. Chciałbym wyrazić moją szczerą wdzięczność za to źródło. To JavaRush pomógł mi zrozumieć programowanie; Zdobyta tutaj wiedza bardzo mi pomogła w przyszłości. Ten projekt, jakkolwiek pretensjonalnie to zabrzmi, dał mi nadzieję. Od pierwszego dnia studiów marzyłam o napisaniu własnej historii sukcesu i teraz bardzo się cieszę, że w końcu mi się to udało. Być może moja historia okazała się bardzo chaotyczna, ale bardzo chciałam opowiedzieć wszystko jednym tchem, przeżyć wszystko jeszcze raz. Teraz czuję się naprawdę szczęśliwy. Czytelnikowi mogę życzyć tylko jednego – nigdy się nie poddawaj w drodze do celu, niezależnie od tego, jak trudna jest. To był dla mnie szok. Przeczytałem to zadanie i zdałem sobie sprawę, że nic nie rozumiem. Było już za późno na odwrót i lepiej nie marnować takich szans (szczególnie na moim stanowisku), więc zacząłem gorączkowo uczyć się podstaw .NET Framework i wszystkich innych frameworków, które były potrzebne do tego zadania. W ciągu zaledwie miesiąca przypomniałem sobie wszystko, co mogłem o Javie, przetłumaczyłem ją na C# i ukończyłem naukę wszystkiego innego. Pomógł mi w tym zasób ITVDN (jeśli go potrzebujesz, wyszukaj w Google). Od razu wyjaśniam, że Java nie jest tam uważana za tak dobrą jak tutaj, więc nie warto tam jechać – cokolwiek by nie powiedzieć, Rush nie ma jeszcze godnych konkurentów w tej dziedzinie. Jeśli jednak potrzebujesz przestudiować technologie Microsoft, nie znajdziesz lepszego źródła informacji niż ITVDN. Większość zajęć prowadzi tam Aleksander Szewczuk – świetny fachowiec zarówno pod względem rozwojowym, jak i dydaktycznym. Nie jadłam i nie spałam przez miesiąc i opłaciło się – zostałam zatrudniona do pracy zdalnej nad projektem. Moje wysiłki w końcu się opłaciły. Wynagrodzenie oczywiście nie było super (daleko od super), ale byłem wdzięczny po prostu za doświadczenie, które tam zdobyłem. Wróciłem więc do programowania po raz drugi i jestem pewien, że ostatni. Teoretycznie taka historia powinna zakończyć się happy endem – wyjechałem z Ługańska do dużego miasta, w którym mieszkam i rozwijam się zawodowo. Niestety, jeszcze się to nie zdarzyło. Teraz nadal pracuję w tej firmie. W tym roku kończę studia licencjackie, po których już planuję powrót do Charkowa (bardzo mi się podobało). Ale teraz mam 100% pewności, że mi się to uda. Chciałbym wyrazić moją szczerą wdzięczność za to źródło. To JavaRush pomógł mi zrozumieć programowanie; Zdobyta tutaj wiedza bardzo mi pomogła w przyszłości. Ten projekt, jakkolwiek pretensjonalnie to zabrzmi, dał mi nadzieję. Od pierwszego dnia studiów marzyłam o napisaniu własnej historii sukcesu i teraz bardzo się cieszę, że w końcu mi się to udało. Być może moja historia okazała się bardzo chaotyczna, ale bardzo chciałam opowiedzieć wszystko jednym tchem, przeżyć wszystko jeszcze raz. Teraz czuję się naprawdę szczęśliwy. Czytelnikowi mogę życzyć tylko jednego – nigdy się nie poddawaj w drodze do celu, niezależnie od tego, jak trudna jest. To był dla mnie szok. Przeczytałem to zadanie i zdałem sobie sprawę, że nic nie rozumiem. Było już za późno na odwrót i lepiej nie marnować takich szans (szczególnie na moim stanowisku), więc zacząłem gorączkowo uczyć się podstaw .NET Framework i wszystkich innych frameworków, które były potrzebne do tego zadania. W ciągu zaledwie miesiąca przypomniałem sobie wszystko, co mogłem o Javie, przetłumaczyłem ją na C# i ukończyłem naukę wszystkiego innego. Pomógł mi w tym zasób ITVDN (jeśli go potrzebujesz, wyszukaj w Google). Od razu wyjaśniam, że Java nie jest tam uważana za tak dobrą jak tutaj, więc nie warto tam jechać – cokolwiek by nie powiedzieć, Rush nie ma jeszcze godnych konkurentów w tej dziedzinie. Jeśli jednak potrzebujesz przestudiować technologie Microsoft, nie znajdziesz lepszego źródła informacji niż ITVDN. Większość zajęć prowadzi tam Aleksander Szewczuk – świetny fachowiec zarówno pod względem rozwojowym, jak i dydaktycznym. Nie jadłam i nie spałam przez miesiąc i opłaciło się – zostałam zatrudniona do pracy zdalnej nad projektem. Moje wysiłki w końcu się opłaciły. Wynagrodzenie oczywiście nie było super (daleko od super), ale byłem wdzięczny po prostu za doświadczenie, które tam zdobyłem. Wróciłem więc do programowania po raz drugi i jestem pewien, że ostatni. Teoretycznie taka historia powinna zakończyć się happy endem – wyjechałem z Ługańska do dużego miasta, w którym mieszkam i rozwijam się zawodowo. Niestety, jeszcze się to nie zdarzyło. Teraz nadal pracuję w tej firmie. W tym roku kończę studia licencjackie, po których już planuję powrót do Charkowa (bardzo mi się podobało). Ale teraz mam 100% pewności, że mi się to uda. Chciałbym wyrazić moją szczerą wdzięczność za to źródło. To JavaRush pomógł mi zrozumieć programowanie; Zdobyta tutaj wiedza bardzo mi pomogła w przyszłości. Ten projekt, jakkolwiek pretensjonalnie to zabrzmi, dał mi nadzieję. Od pierwszego dnia studiów marzyłam o napisaniu własnej historii sukcesu i teraz bardzo się cieszę, że w końcu mi się to udało. Być może moja historia okazała się bardzo chaotyczna, ale bardzo chciałam opowiedzieć wszystko jednym tchem, przeżyć wszystko jeszcze raz. Teraz czuję się naprawdę szczęśliwy. Czytelnikowi mogę życzyć tylko jednego – nigdy się nie poddawaj w drodze do celu, niezależnie od tego, jak trudna jest. tak w nauczaniu. Nie jadłam i nie spałam przez miesiąc i opłaciło się – zostałam zatrudniona do pracy zdalnej nad projektem. Moje wysiłki w końcu się opłaciły. Wynagrodzenie oczywiście nie było super (daleko od super), ale byłem wdzięczny po prostu za doświadczenie, które tam zdobyłem. Wróciłem więc do programowania po raz drugi i jestem pewien, że ostatni. Teoretycznie taka historia powinna zakończyć się happy endem – wyjechałem z Ługańska do dużego miasta, w którym mieszkam i rozwijam się zawodowo. Niestety, tak się jeszcze nie stało. Teraz nadal pracuję w tej firmie. W tym roku kończę studia licencjackie, po których już planuję powrót do Charkowa (bardzo mi się podobało). Ale teraz mam 100% pewności, że mi się to uda. Chciałbym wyrazić moją szczerą wdzięczność za to źródło. To JavaRush pomógł mi zrozumieć programowanie; Zdobyta tutaj wiedza bardzo mi pomogła w przyszłości. Ten projekt, jakkolwiek pretensjonalnie to zabrzmi, dał mi nadzieję. Od pierwszego dnia studiów marzyłam o napisaniu własnej historii sukcesu i teraz bardzo się cieszę, że w końcu mi się to udało. Być może moja historia okazała się bardzo chaotyczna, ale bardzo chciałam opowiedzieć wszystko jednym tchem, przeżyć wszystko jeszcze raz. Teraz czuję się naprawdę szczęśliwy. Czytelnikowi mogę życzyć tylko jednego – nigdy się nie poddawaj w drodze do celu, niezależnie od tego, jak trudna jest. tak w nauczaniu. Nie jadłam i nie spałam przez miesiąc i opłaciło się – zostałam zatrudniona do pracy zdalnej nad projektem. Moje wysiłki w końcu się opłaciły. Wynagrodzenie oczywiście nie było super (daleko od super), ale byłem wdzięczny po prostu za doświadczenie, które tam zdobyłem. Wróciłem więc do programowania po raz drugi i jestem pewien, że ostatni. Teoretycznie taka historia powinna zakończyć się happy endem – wyjechałem z Ługańska do dużego miasta, w którym mieszkam i rozwijam się zawodowo. Niestety, jeszcze się to nie zdarzyło. Teraz nadal pracuję w tej firmie. W tym roku kończę studia licencjackie, po których już planuję powrót do Charkowa (bardzo mi się podobało). Ale teraz mam 100% pewności, że mi się to uda. Chciałbym wyrazić moją szczerą wdzięczność za to źródło. To JavaRush pomógł mi zrozumieć programowanie; Zdobyta tutaj wiedza bardzo mi pomogła w przyszłości. Ten projekt, jakkolwiek pretensjonalnie to zabrzmi, dał mi nadzieję. Od pierwszego dnia studiów marzyłam o napisaniu własnej historii sukcesu i teraz bardzo się cieszę, że w końcu mi się to udało. Być może moja historia okazała się bardzo chaotyczna, ale bardzo chciałam opowiedzieć wszystko jednym tchem, przeżyć wszystko jeszcze raz. Teraz czuję się naprawdę szczęśliwy. Czytelnikowi mogę życzyć tylko jednego – nigdy się nie poddawaj w drodze do celu, niezależnie od tego, jak trudna jest.
Komentarze
TO VIEW ALL COMMENTS OR TO MAKE A COMMENT,
GO TO FULL VERSION